niedziela, 7 lipca 2013

Jak zostać geniuszem

Jako studentka fizyki na każdym kroku spotykam się z nazwiskami uczonych, geniuszy, niesamowicie inteligentnych ludzi z przeszłości oraz profesorami, z którymi mam do czynienia teraz. Nie ukrywam, że fascynują mnie mądrzy i inteligentni ludzie. Podziwiam osoby mające naturalną łatwość w przyswajaniu zarówno wszelakiej jak i konkretnej wiedzy z danej dziedziny. Niestety, Newtonem się nie urodziłam, powątpiewam także w to, że moje IQ mogłoby być porównywalne do wyniku Einsteina lub szacunkowego wyniku da Vinci. Postanowiłam sobie jednak, że dbając o ciało nie zapomnę o umyśle i o szarych komórkach, które zdarza mi się mordować cytrynówką lub czystą podczas ognisk ze znajomymi.
Bolesna prawda jest tak, że aby zostać geniuszem wystarczy się nim urodzić. Tylko urodzić, co to za problem. Kiedy jednak nie otrzymuje się tego zaszczytu i jedyne co mamy to przeciętna inteligencja, stosy książek i chęć samorealizacji, nie pozostaje nic innego jak... ciężka praca. Oczywiście umysłowa. Nikt nie powiedział mi nigdy, że nie mogę być mądra, jednak stykając się osobami dużo mądrzejszymi ode mnie, które z podejrzaną wręcz łatwością przyswajają to, co mnie zajmuje znaczenie więcej czasu niż im obejrzenie wszystkich sezonów Gry o Tron, po prostu popadam w kompleksy a moja ambicja cierpi i krzyczy. I dobrze, że krzyczy. Dzięki tym wewnętrznym hałasom postanowiłam, że po długim roku studiowania nadszedł czas na nadrobienie i przeczytanie tego wszystkiego, na co nie miałam czasu. Tym sposobem na moim biurku pojawiły się stosy encyklopedii, atlasów, biografii i powieści, które aż proszą się, żeby z zeszytem i długopisem przysiąść nad nimi i porobić notatki.
Zabawne jest to, że im jestem starsza, tym bardziej dostrzegam jak ważna jest wiedza, osobowość i dbanie o swój umysł. Tak, chciałabym być osobą, którą podczas obgadywania opisuje się nie tylko z wyglądu, ale także z osobowości i wiedzy.










1 komentarz: